niedziela, 9 sierpnia 2009

ODKRYTA LEWOOCZNOŚĆ

W ostatniej książce McNally napisał o sobie, że jest praworęczny lecz lewooczny. Zapadło mi to w głowę, bo dostrzegłem wtedy po raz pierwszy, że ja sam jestem praworęczny i prawooczny. Doczytałem zresztą później, że stanowię raczej typowy przypadek osobnika jednorodnie, prawostronnie zlateralizowanego.

Kilka miesięcy temu zacząłem jednak robić zdjęcia lewym okiem. Trochę z ciekawości efektu, trochę żeby poćwiczyć opisaną przez McNally'ego technikę unieruchamiania aparatu na lewym ramieniu. No i co? No i mam wrażenie, że moje lewooczne zdjęcia różnią się od prawoocznych. Jakbym je naszkicował drugą ręką, choć wcale nie niezdarnie. Przeciwnie, lepiej nawet, celniej, wyraźniej. Ułuda może... ale na razie, na wszelki wypadek pozostanę sobie przy odkrytej lewooczności.



digart | flickr

czwartek, 6 sierpnia 2009

ULOTNOŚĆ WIDZIALNEGO

John Berger napisał, że widzialne jest zawsze rezultatem ulotnego spotkania, które nie może się powtórzyć. Ciężko byłoby celniej opisać rudymentarną trudność, jaką rzeczywistość stawia przed każdym bez wyjątku fotografem.



digart | flickr

sobota, 1 sierpnia 2009

PRZEKONUJĘ

Codziennie zachwyca mnie precyzja słowa. Umiejętność zestawiania wyrazów, fraz, zdań, myśli, tak by grały w duszach. Całymi dniami zmagam się z językiem, gonię mistrzów - choć pewnie nie dogonię ich nigdy. Ważę, upewniam się, cedzę, filtruję, akcentuję, łamię kołem. Przekonuję.

Fotografia daje możliwość przemawiania tysiącami słów, setkami myśli naraz. Sztuką jest by je wszystkie dobrać i poukładać zanim weźmiemy aparat do ręki, potem zobaczyć w ułamku sekundy, na koniec postawić postprocesowe wykrzykniki.


digart | flickr