Pędzę sobie, pędzę za własnym ogonem. Blenda bliżej, ech... Oczy szeroko! Szeroko otwarte oczy zawsze coś tam znaczą. Później zastanowimy się co. Zresztą... jak dodamy winietę i przesadzimy z niebieskim filtrem przy konwersji, to się okaże.
W fotografii najbardziej interesują mnie twarze i właśnie twarze dotychczas uparcie fotografowałem. I chyba niewiele poza nimi. Przepis na łatwy portret, droga na skróty do duszy. Taka wąska specjalizacja, trochę jakbym robił jedno zdjęcie przez całe życie. I jakby ciągle się nie udawało.
A gdyby tak z tym skończyć? Nie iść dalej na łatwiznę.
Nie potrzeba ani cierpliwości, ani czujności, ani szybkostrzelności, ani tej szczególnej wrażliwości, która umożliwia mistrzom wyłowienie poruszającej emocji z całkowicie szaroprzeciętnej, zdawałoby się, sytuacji. Ten trud zostaje oszczędzony, gdy otrzymujemy emocję na tacy jak podarek.