Powoli wycieka ze mnie potrzeba pisania bloga. Umiera on we mnie powoli ale raczej nie w boleściach. Odchodzi z uśmiechem na twarzy. Właściwie nie wiem dotąd nawet po co go utworzyłem. Coś w środku mnie popchnęło, potem okazało się, że jest z tym sporo zabawy, teraz znowu czuję, że baterie się wyczerpują. Przynajmniej w tej formule. Chyba boję się też zasklepienia w powtarzalności.
Nie wykluczam całkiem, że raz na jakiś czas jeszcze tu powrócę. Oczywiście nie przestaję fotografować.
Nie wykluczam całkiem, że raz na jakiś czas jeszcze tu powrócę. Oczywiście nie przestaję fotografować.


