środa, 11 czerwca 2008

TELE NA SPACERZE

Wyciągnąłem tele na spacer. Może złowię ptaka? Ustrzelę ptaszysko, po coś przecież kupiłem to cholerne tele. Z ptakami jest ten problem, że czasu trzeba dużo zainwestować i wysiłku, gałęziami się obkładać, szałasy budować, jamy w ziemi kopać, na drzewa włazić, ziarna podsypywać, gwoździami karmniki zbijać, zwyczaje tego tałatajstwa studiować i diabeł wie co jeszcze. Do tego kleszcze i błoto...

Nie no, kiedyś się wezmę. Ale na razie na szczęście jest jeszcze Nuta. Mniej wymagająca, coweekendowa, mimowolna ofiara moich łowów.

środa, 4 czerwca 2008

LUŹNA REFLEKSJA NA TEMAT UŻYWANIA LAMPY

Trochę popłynąłem w tym poprzednim wpisie :-))) Tak naprawdę to chciałem po prostu pokazać dwa portrety Olka doświetlone lampką. Z lewej strony światło zastane z okna, z prawej SB-600 wypełnia cienie na twarzy. Strobist uświadomił mi, że odczepiając lampę od korpusu można uczynić cuda. Do etapu cudów wprawdzie jeszcze nie dotarłem, ale z wypiekami na twarzy i zacięciem uczę się tego magicznego urządzenia.

niedziela, 1 czerwca 2008

PORTRET SPONTANICZNY CZY POZOWANY?

Odwieczny dylemat portrecisty. Ujęcia spontaniczne zatrzymują kawałek rzeczywistości nieokłamanej. Chwytamy autentyczną emocję, wykradamy ją wtłoczoną w parenaście milionów pikseli, przetworzoną tak lub siak, ale jednak w swej treści niezakłóconą obecnością obiektywu. Chcemy przyszpilić ułamek sekundy, w którym myśli naszego modela odpłynęły od nas i faktu bycia obserwowanym.


Poza to rzeczywistość wytworzona na moment, specjalnie na naszą potrzebę. Podróbka świata realnego, sfałszowana z naszym udziałem. Ma tę zaletę, że możną nią manipulować, można ją wykorzystywać. Jest protezą autentyczności, ale również doskonałym półproduktem, który możemy dalej kształtować wedle własnego uznania.


Dwie różne filozofie. Obie wymagają wysiłku, obie mogą przynieść wiele satysfakcji.