czwartek, 22 lipca 2010

O SKANOWANIU NEGATYWÓW

Skanowanie filmu przypomina wołanie pliku RAW.  Sądziłem, że jest to tylko formalność a tymczasem jest to proces twórczy, istotny dla uzyskania prawidłowej tonalności cyfrowego pozytywu.  Oczywiście można chyba zeskanować byle jak i potem walczyć z tonami w dowolnym programie do obróbki zdjęć (nawiasem mówiąc cóż to za odpychająca zbitka językowa - obróbka zdjęć) ale mam wrażenie, że nie tędy droga.  Próbowałem różnych technik i najlepsze rezultaty osiągałem skanując obraz o niskim kontraście i odrobinę obniżonej jasności.  Mam wrażenie jakby wtedy plik cyfrowy dźwigał najwięcej informacji, ale nie wiem czy tak jest w rzeczywistości.  Potem z odsieczą przychodził CNX, który potrafi wydobyć prawidłowy kontrast.

A może trzeba robić to inaczej?  Czy ktoś chciałby się podzielić doświadczeniami?


(Ilford Delta Professional 400, skan z negatywu)

2 komentarze:

Pchełka pisze...

nikt nie komentuje?myślałam, że się czegoś dowiem...zupełnie nie jestem w temacie...ale jak będę..to zabiorę głos :))Pozdrawiam.A.

Kraftsman pisze...

No cóż powoli wypracowuję swoją własną procedurę metodą prób i błędów :-)

Wystąpił błąd w tym gadżecie.