czwartek, 10 września 2009

ZABAWA NIE DLA WRAŻLIWCÓW

Pewien poczytny fotograf napisał, że fotografia nie jest zabawą dla wrażliwców: zdjęcia trzeba pokazywać innym i nie bać się krytyki. Należy się z tym w pełni zgodzić. Zdjęcia są po to aby wywoływać emocje w ludziach i trzeba je im pokazywać.

No, może zdarzyć się również, że ktoś zrówna z ziemią nasze wycyzelowane i wychuchane "artystyczne" dokonania, za nic mając ciepłe emocje jakie żywimy wobec własnej pracy twórczej. My jednak, powiedzmy to wprost, jesteśmy na to całkowicie uodpornieni. W takim bowiem przypadku - rzecz jasna - pohamowujemy rosnące w nas poczucie niesprawiedliwości tego świata i żądzę mordu, mieląc pod nosem - w ramach profilaktyki przeciwzawałowej - obelgi pod adresem niewprawnego recenzenta, nie mogąc wyjść ze zdumienia, jak też ludzie czasem mogą pobłądzić w swych ocenach. Kiedy już ustąpi drżenie rąk i, wykrzywiający nas nieco, skurcz mięśni twarzy (co nie powinno zająć więcej niż trzy kwadranse), uprzejmie dziękujemy za zainteresowanie naszą pracą oraz niezwykle cenne uwagi (rany, co za bzdury), które pozwoliły nam wiele się nauczyć (bo pęknę!) i z pewnością zostaną zostaną wykorzystane przez nas w przyszłości (acha, niedoczekanie!).

Nie no, koniec. Wydymając wargi, z zacięciem na twarzy dochodzimy do oczywistego wniosku, że pokazywanie zdjęć tym wszystkich niewyrobionym i nierozumiejącym nas pożal-się-Boże-znawcom to najzwyklejsza strata czasu. Pewną pociechę stanowi jedynie niekwestionowany fakt, iż wielu wielkich artystów umierała niedoceniona za życia.

Nagle jednak ni stąd, ni zowąd, ktoś powie, że praca nawet dobra, a jakże, przyzwoity kadr, no i ta wyrafinowana tonalność, te półtony, półcienie, no i świetna konwersja. Ufff, chociaż jeden. Wszystko wskazuje więc na to, że tworzymy sztukę elitarną, zrozumiałą - wiadomo - jedynie nielicznym, których wrażliwe dusze pootwierane są wyrafinowany przekaz artystyczny. Może to nawet lepiej. Przecież w istocie nie mieliśmy żadnej intencji schlebiać gustom masowym. Z nieco lepszym humorem postanawiamy natychmiast, że nic nas nie obchodzi co myśli odbiorca masowy, fotografujemy przecież wyłącznie dla siebie... no i dla grupy wyrobionych odbiorców, takich jak ten miły człowiek, co to napisał, że mu się spodobało.

No i może trzeba jednak pokazać kolejne zdjęcie? - przychodzi zawahanie - przecież nie można pozbawiać ludzkości możliwości obcowania z własną wybitną twórczością z powodu tych kilku niewprawnych uwag pod jej adresem. Dlaczego karać w ten sposób wszystkich? To przecież nie jest zabawa dla wrażliwców. Krytyka jest cenna a poza tym jesteśmy na nią przecież całkowicie uodpornieni.

3 komentarze:

krzychu pisze...

Doskonały wpis ;)
Kiedyś czytałem porady, jakimi należy się kierować przy wystawianiu zdjęć w różnych sieciowych galeriach. Były niesamowicie celne i rozsądne. Nie mam lineczki, żeby podrzucić. Ale jedna z nich brzmiała: nigdy nie broń swoich zdjęć

Kraftsman pisze...

Zgadzam się w pełni. Zdjęcia powinny bronić się same.

allya pisze...

uff, świete słowa!!! podpisuje sie wszystkimikończynami.

Wystąpił błąd w tym gadżecie.