Szczęśliwie twarze moich modeli nie zawodzą. Znam je. Znam je w każdej możliwej konfiguracji napięć mięśniowych. Czasem odpływam i zaczynam bezwiednie śledzić mimikę rozmówcy, robiąc w głowie zdjęcia w wybranych przez siebie momentach. Dobre ćwiczenie, choć z czasem zaczynasz uchodzić za dziwoląga.
Ciepło myślę o tym zdjęciu. Myślę, że jest idealne na setny wpis w tym blogu.
